piątek, 14 sierpnia 2015

8 |Kilka filmów na wieczór|

Witam po dłuższej przerwie. Była spowodowana brakiem passów do bloga. Komputer na którym je zapisałam, zjebał się i utraciłam ważne pliki. W każdym razie znalazłam maila oraz hasło, więc mogę kontynuować pisanie.
Dziś lekki temat, bo nie mam siły na nic bardziej skomplikowanego, mianowicie filmy warte obejrzenia. Krótkie opisy i recenzje - ostrzegam, że to tylko moje opinie.

SZYBCY I WŚCIEKLI




7 filmów z tej serii, każdy świetny. Film fabularny opowiadający o zmaganiach samochodowych gangów. Dużo drogich aut, kobiet, humoru i akcji. Na początku byłam sceptycznie nastawiona, ale po pierwszej części zakochałam się w nim. Polecam serdecznie.



PIĘKNY UMYSŁ




Film biograficzny geniusza matematycznego - Johna Nasha, który został zatrudniony w wywiadzie wojskowym, co wpłynęło na rozwój jego schizofrenii. Piękny film psychologiczny, bohater wypowiada podczas gali wręczenia Nobla ważne słowa: "Zawsze wierzyłem w liczby. W równania i logikę, które pozwalają odkryć sens. Ale po życiu poświęconym takim poszukiwaniom... pytam, czym jest logika? Gdzie ukryty jest sens? Moje poszukiwania wiodły mnie przez świat fizyczny, metafizyczny, urojony i z powrotem. I dokonałem najważniejszego odkrycia w mojej karierze. W moim życiu. Tylko w tajemniczych równaniach miłości można odnaleźć prawdziwy sens."

ROCKY




Seria filmów o tematyce bokserskiej, których głównym bohaterem jest Rocky Balboa.
Seria daje wiele emocji, oglądając walki Rocky'ego sama zaciskałam pięści i denerwowałam się, gdy został uderzony. Jest w nim ukazane, że marzenia warto spełniać.
Sylvester Stallone napisał scenariusz "Rocky'ego" w trzy dni.Jedna z wytwórni filmowych chciała kupić scenariusz za 400 tysięcy dolarów i obsadzić Ryana O'Neila w roli głównej.  Stallone nie sprzedał scenariusza, gdyż chciał sam zagrać Rocky'ego. Gdy później Paramount zgodził się na jego warunki, dał mu zaledwie 50 tysięcy dolarów za rolę i scenariusz plus 10% zysków.


CHAMPION, CHAMPION 2, CHAMPION 3: ODKUPIENIE




Trzy historie, jeden motyw: nielegalne walki w zakładach karnych. Osobiście najbardziej podobała mi się 3 część, ale pozostałe dwie również warto obejrzeć. CHAMPION: Mistrz świata wagi ciężkiej zostaje skazany za gwałt. W więzieniu otrzymuje propozycję stoczenia walki bokserskiej z czempionem zakładu karnego.
CHAMPION 2: George "Iceman" Chambers zostaje wrobiony w przemyt narkotyków. Trafia przez to do rosyjskiego więzienia, gdzie odbywają się mistrzostwa bokserskie.
CHAMPION 3: Pomimo kontuzji kolana Boyka decyduje się na udział w eliminacjach do mistrzostw świata, gdzie walczą najlepiej wytrenowani więźniowie.


OCULUS




Kaylie Russell stara się oczyścić z zarzutów skazanego za morderstwo brata. Chce dowieść, że przestępstwo zostało popełnione przez istoty nadprzyrodzone (a dokładniej przez lusto). Laska ma niemal obsesję na tym punkcie. Lustro faktycznie zmienia rzeczywistość. Film poryty, polecam.


PRZERWANA LEKCJA MUZYKI




Akcja filmu toczy się w szpitalu psychiatrycznym. Angelina odwaliła kawał dobrej roboty. Susanna poznaje Lisę w wymienionym wyżej szpitalu. Od niej uczy się akceptacji siebie. "Tematyka tego filmu jest dość trudna, gdyż pokazuje, że niemożność podjęcia pewnych rozsądnych, mieszczących się w ustalonych normach decyzji, kwalifikuje się pod odpowiednie leczenie."


BABEL




Musiałam obejrzeć na polski kilka filmów, w nich znalazł się między innymi "Babel".Chciałam to jak najszybciej odklepać, myśląc, że skoro nauczycielka każe nam to obejrzeć, to musi być nudne - bardzo się wtedy pomyliłam. Cztery historie rozgrywające się w różnych krajach połączone jednym wydarzeniem. Japoński myśliwy zostawia marokańskiemu pasterzowi strzelbę, z której zostaje postrzelona amerykańska turystka. Film o niemożności komunikacji pomiędzy ludźmi - coś jak biblijny Babel.
***

Mam nadzieję, że komuś tym pomogłam. Jeśli zastanawialiście się co obejrzeć, to macie już odpowiedź. Miłego wieczoru!


______
ask.fm/maadzialenaaa
GG:704308

czwartek, 1 stycznia 2015

7 |Kłamstwa.|

Czym jest kłamstwo? 
To wypowiedź zawierająca informacje niezgodne z przekonaniem o stanie faktycznym. Kłamca przekazuje informacje niezgodne z jego przekonaniem o rzeczywistości z intencją, by zostały one wzięte za prawdziwe - ciocia Wiki jak zawsze pomocna.
Często gardzimy kłamstwami, przecież nikt nie lubi być oszukiwany. Poznając prawdę czasem bardziej boli nas fakt, że ktoś skłamał, niż brutalna prawda. Są one uznawane za grzech oraz zło, tymczasem każdy z Nas kłamie.

***


Po co kłamiemy?
Po to, by osiągnąć pożądany efekt, uniknąć konsekwencji lub bronić osób trzecich, kłamiemy ze strachu, kłamiemy, by komuś sprawić przyjemność.
Kłamstwa ułatwiają nam nawiązanie kontaktu z innymi ludźmi. Przecież jak poznaje się kogoś nowego, załóżmy, że chłopak poznaje dziewczynę - najczęściej chce ją zbajerować, wyolbrzymiając i koloryzując - niby tylko mijanie z prawdą, której ukłonił się po drodze, a jednak wciąż jest to kłamstwem.
Przedstawia swoje ambitne plany, których nigdy w życiu nie ma zamiaru zrealizować tylko po to, by lepiej wypaść w jej oczach i szybciej ją zdobyć.
Gdybyśmy przestali kłamać, prawdopodobnie większość naszych relacji uległaby rozpadowi. 
Ile razy zdarzało się, że mówiliście komplement, choć wcale tak nie myśleliście? Nawet taki banał jak "Fajna bluzka" potrafi poprawić komuś samopoczucie i w ten sposób staje się dowartościowany, co nie zmienia faktu, że koleżanka w tej bluzce wygląda jak zgniła cytryna z nadwagą. Ale pewnie, niech choć na chwilę zagości uśmiech na jej twarzy.

***


Mniejsze i większe kłamstwa.
Potrafimy okłamać jakąś osobę, że wygląda w czymś dobrze, że coś nam się podoba, że smakuje nam jej kuchnia, choć tak naprawdę jest okropna. Jest to mniejsze kłamstwo, dlatego, że sprawiamy tym przyjemność drugiej osobie. Źle patrzeć na czyjąś zawiedzioną i smutną minę, gdy przed chwilą na twarzy gościł uśmiech. Okłamując drugą osobę w sprawie np. wiersza, który napisała, zakłócamy jej pogląd na własną twórczość. Mówimy, że coś nam się podoba, ta osoba się cieszy, a później dostajemy więcej tego do oceny i pojawia się myśl: "Kurwa, w co ja się wpakowałam? To beznadzieja.". I nadal brniemy w kłamstwo, nie wiedząc kiedy przestać, bo sprawiamy radość tamtej osobie.
Większe kłamstwo to takie w sprawie uczuć lub popełnienia przestępstwa, diagnozy.
" - Skarbie, przyjedziesz dziś do mnie? Siedzę z gorączką i bólem głowy...
- Eee, dzisiaj nie dam rady, bo yyy moja babcia jest w szpitalu/mój pies umiera/sam się źle czuje ehe, ehe.
- A co to za muzyka w tle? I co to za dziewczyna, która krzyczała Twoje imię?!
- To moja mp4/mój telewizor, a ta pani to pielęgniarka/to przecież moja mama."
Serio? Szczytem chamstwa jest okłamywanie i niepotrafienie odbyć szczerej rozmowy. Ile można się migać?
Kobieta kocha, czeka na swojego partnera, potrzebuje go, a on ją zdradza. Bawi się jej uczuciami, ona jest niepewna, boi się utraty, więc pyta:
" - Kochasz mnie jeszcze?
- Ależ oczywiście, że Cię kocham! " - chyba najczęściej mówione kłamstwo.
Co do zabójstw - gdy ktoś jest świadkiem, powinien mówić prawdę. Wiadomo, strach robi swoje, ale być może uratuje tym sposobem inne istnienie lub kilka istnień. Poza tym dostaje opiekę i nadzór policji, jeśli sprawca zbrodni byłby naprawdę niebezpieczny.
Ludzie nie chcą zeznawać w obawie o swój los, o swoje życie, bezpieczeństwo i kłamią, wymyślają sobie przeróżne alibi, nie potrafią się przyznać. Po prostu znaleźli się w niewłaściwym miejscu, o niewłaściwej porze. 
Chciałabym znać prawdę, gdybym była umierająca - lepsze to, niż słuchanie, że wyzdrowieję i że będzie dobrze. Ale może tylko ja jestem taka dziwna. Chciałabym wiedzieć ile mam czasu.
Innym kłamstwa pomagają, dają wiarę i znajdują w sobie siłę, by walczyć o kolejny dzień.
Wierzą, że wyjdą z choroby, że wszystko będzie w porządku, zamiast izolować się i użalać nad sobą.
Niektórym potrzebna jest taka nadzieja, zapewnienie ze strony bliskich, ale LEKARZ nie powinien tego robić.  

***


  Znalazłam coś takiego:
naszej kulturze konwencje grzecznościowe niejednokrotnie zabraniają powiedzieć prawdę i dlatego tak często uprawiamy "gry grzecznościowe". Psychologowie nazywają to "białym kłamstwem". Kłamiemy z obawy, by kogoś nie urazić. Albo gdy chcemy ochronić go przed doznawaniem przykrych przeżyć. Cel jest szczytny, dlatego niechętnie nazywamy to kłamstwem. Wolimy powiedzieć: "robię coś w dobrej wierze". Inaczej jest z "kłamstwem czarnym". Tutaj mówimy nieprawdę po to, aby osiągnąć istotną dla nas korzyść, np. zepsuć dobry wizerunek jakiejś osoby. Pamiętajmy, że między bielą i czernią jest wiele odcieni szarości. Psychologowie dokonali jeszcze jednego podziału, wyróżnili kłamstwo bierne i aktywne. Bierne oznacza mówienie prawdy, ale nie do końca. Przykładem takiego kłamstwa jest powiedzenie osobie, która do nas dzwoni: "Nie mogę teraz z tobą rozmawiać, bo idę na ważne spotkanie". W rzeczywistości jednak chodzi np. o wizytę u fryzjera. Chcemy w ten sposób zapobiec interpretacji, która mogłaby źle wpłynąć na naszą relację (np. żeby osoba dzwoniąca nie pomyślała, że fryzjer jest ważniejszy od rozmowy z nią). Aktywne kłamstwo polega na preparowaniu informacji nieprawdziwych. Gdybyśmy chcieli skłamać aktywnie, powiemy raczej: "Nie mogę teraz rozmawiać, właśnie rozpoczynam spotkanie z ważnym klientem"

http://www.poradnikzdrowie.pl/psychologia/dusza/kamstwo-nasze-powszednie-czyli-dlaczego-mowimy-nieprawde_34457.html
naszej kulturze konwencje grzecznościowe niejednokrotnie zabraniają powiedzieć prawdę i dlatego tak często uprawiamy "gry grzecznościowe". Psychologowie nazywają to "białym kłamstwem". Kłamiemy z obawy, by kogoś nie urazić. Albo gdy chcemy ochronić go przed doznawaniem przykrych przeżyć. Cel jest szczytny, dlatego niechętnie nazywamy to kłamstwem. Wolimy powiedzieć: "robię coś w dobrej wierze". Inaczej jest z "kłamstwem czarnym". Tutaj mówimy nieprawdę po to, aby osiągnąć istotną dla nas korzyść, np. zepsuć dobry wizerunek jakiejś osoby. Pamiętajmy, że między bielą i czernią jest wiele odcieni szarości. Psychologowie dokonali jeszcze jednego podziału, wyróżnili kłamstwo bierne i aktywne. Bierne oznacza mówienie prawdy, ale nie do końca. Przykładem takiego kłamstwa jest powiedzenie osobie, która do nas dzwoni: "Nie mogę teraz z tobą rozmawiać, bo idę na ważne spotkanie". W rzeczywistości jednak chodzi np. o wizytę u fryzjera. Chcemy w ten sposób zapobiec interpretacji, która mogłaby źle wpłynąć na naszą relację (np. żeby osoba dzwoniąca nie pomyślała, że fryzjer jest ważniejszy od rozmowy z nią). Aktywne kłamstwo polega na preparowaniu informacji nieprawdziwych. Gdybyśmy chcieli skłamać aktywnie, powiemy raczej: "Nie mogę teraz rozmawiać, właśnie rozpoczynam spotkanie z ważnym klientem"

http://www.poradnikzdrowie.pl/psychologia/dusza/kamstwo-nasze-powszednie-czyli-dlaczego-mowimy-nieprawde_34457.html
W naszej kulturze konwencje grzecznościowe niejednokrotnie zabraniają powiedzieć prawdę i dlatego tak często uprawiamy "gry grzecznościowe". Psychologowie nazywają to "białym kłamstwem". Kłamiemy z obawy, by kogoś nie urazić. Albo gdy chcemy ochronić go przed doznawaniem przykrych przeżyć. Cel jest szczytny, dlatego niechętnie nazywamy to kłamstwem. Wolimy powiedzieć: "robię coś w dobrej wierze". Inaczej jest z "kłamstwem czarnym". Tutaj mówimy nieprawdę po to, aby osiągnąć istotną dla nas korzyść, np. zepsuć dobry wizerunek jakiejś osoby.
Hm, ciekawe dlaczego akurat CZARNE kłamstwo ;) 
Kłamiąc usprawiedliwiamy siebie samych, jeśli mamy odpowiedni zasób słownictwa. W końcu "kłamstwo w dobrej wierze" nadal nim pozostaje. Wcale nie jest w dobrej wierze, ale trzeba jakoś uspokoić swoje sumienie.


***
"Odwracanie się plecami już nikogo tu nie dziwi,
Niektórzy fałsz i obłudę mogą wpisać sobie w CV.
Chociaż wydaje mi się, że w tym świecie pełnym kłamstwa
Często najgłupszym wyborem okazuje się prawda.
To prawda, nie lubię tej nagiej suki,
Miała nas wyzwolić, a teraz każdy może ją kupić.
Jutro i tak okaże się fałszem, wiec to bez znaczenia
Zresztą coraz więcej osób nie ma nic do powiedzenia." /Eripe

Mówienie prawdy bywa bolesne, ale trzeba ją powiedzieć i przyjąć na siebie wszelkie konsekwencje.
Ludzie kłamią notorycznie, inni starają się tego nie robić, ale i tak im to nie wychodzi.
Dlaczego najgłupszy wybór? Bo za prawdę dostaje się nienawiść i psuje się nią relacje z innymi osobami.
Nie wiem czy jest ktoś, kto nigdy nie skłamał - no, może jakieś niemowy.
Ukrywanie emocji jest na porządku dziennym. Prawda, która miała nas wyzwolić, jest tylko fikcją. 
Chyba nie każdy dałby sobie radę z czymś takim na co dzień:

- Kochany, nie za ciasne te dżinsy na mnie?
- Nie pogniewasz się, jak powiem prawdę?
- Nie...
- Rucham twoją siostrę.

***


Jedno kłamstwo, które uszło płazem, chcemy powtarzać. Mamy nadzieję, że znów się uda. W końcu zaczynamy się w nich gubić.
Wolimy wierzyć w te wszystkie nieprawdziwe słowa, bo tak jest lepiej. Nie każdy przyjmie do wiadomości prawdę, bo po prostu nie chce.
Jesteśmy karmieni fałszem cały czas, nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. Im większe kłamstwo, tym bardziej w nie wierzymy.  Kłamiemy nawet w rozmowie o pracę. Kłamiemy, gdy nie chcemy czyjejś wizyty.
Kłamiemy z powodem braku pracy domowej. Kłamiemy z uczuciami. Kłamiemy, by wzmocnić pozycję społeczną. Kłamiemy, bo możemy.
Zatajenie prawdy również jest kłamstwem, mają taki sam skutek. No tak, w końcu milczenie jest złotem, a ludzie lubią pieniądze i kosztowności.  
Jak rozpoznać kłamstwo?
Każdy kłamie inaczej, zależy od tego czy jesteśmy dobrymi obserwatorami.
Za szybkie odpowiedzi, unikanie wzroku, gubienie się w zeznaniach...
Więcej tutaj: http://joemonster.org/art/28169 

Jak myślicie - lepsza prawda czy słodkie kłamstwa?  


Tak poza tym - powodzenia w leczeniu kaca! Szczęśliwego Nowego Roku - być może ten będzie lepszy, niz poprzednie, a Wy znajdziecie w sobie siłę, by dokonywać zmian.

 _________________
ask.fm/maadzialenaaa
GG: 704308

niedziela, 14 grudnia 2014

6 |Chyba już czas na zmiany.|


Dzisiaj notka o innym charakterze, niż zwykle.
Nie boimy się zmian, a ich konsekwencji. Nigdy nie wiemy czy dobrze postąpiliśmy, nie wiemy co przyniesie przyszłość.
Boimy się wyborów - większych, mniejszych, ale to wszystko jest tak skonstruowane, że MUSIMY wybierać, choćby to jak uczesać/obciąć się u fryzjera. Kobiety mają na przykład tendencję do zmian fryzury wraz z nowym etapem życia.
Życie to ciągłe zmiany, panta rhei - nic nie jest wieczne, wszystko płynie.
Zmiany wbrew pozorom są dobre. Ciężko z początku się przyzwyczaić, ale później idzie jak z płatka i tak nam się to podoba, że decydujemy się na kolejne - najgorzej zacząć.
Często wiążą się z zostawieniem czegoś za sobą, wejściem w nowy rozdział życia, który - być może - okaże się lepszy, niż dotychczasowy. A niekiedy los wybiera za nas i po prostu trzeba się dostosować.
Każdy potrzebuje zmian, zacznijmy od najprostszych - zmiana diety, rzucenie fajek, zapisanie się na boks, pisanie wierszy, whatever. Znajdźmy coś, by złamać nudę i monotonię, znajdźmy coś, w czym jesteśmy dobrzy i co da nam szczęście.

***

 Spróbuj nie opierać się zmianom, które napotykasz na swojej drodze. Zamiast tego daj się ponieść życiu. I nie martw się, że wywraca się ono czasem do góry nogami. Skąd wiesz, że ta strona, do której się przyzwyczaiłeś, jest lepsza od tej, która cię czeka? / – Elif Şafak
 
 Załóżmy - para. Są nieszczęśliwi, ale boją się bólu zerwania i cierpienia + dochodzi do tego przyzwyczajenie do siebie. Nie jest to dobre, gdyż pogrążają się w tym swoim nieszczęściu, zamiast cieszyć się życiem. Żadne z nich nie stać na szczerość ani nie mają w sobie na tyle odwagi, by wykonać krok.
Jeśli będziemy się wszystkiego bać, nigdy nie osiągniemy szczęścia i samorealizacji.
Chyba należy coś tutaj zmienić, prawda? Po co się męczyć? Po co udawać, skoro nic się do siebie nie czuje? Boleć będzie, ale koniec zwykle jest początkiem czegoś nowego, być może lepszego dla nas. Trzeba być czasem trochę egoistą.

***

Twoje życie wygląda tak: szkoła - dom, dom - szkoła. Praca - dom, dom - praca. Wracasz zmęczony, nie masz ochoty na nic, znów jakoś tak dziwnie pusto. Nie masz nawet z kim porozmawiać.
Wiadomo, że się nie chce, ale naprawdę ciężko jest tak żyć. Znajdź coś, co polubisz i urozmaicaj ten czas. Masz wolne? Zrób coś, o czym zawsze marzyłeś - jedź w Tatry, ucz się szydełkować, napisz scenariusz do filmu czy wybierz się na koncert. Zmiany można łatwo wprowadzić w życie, tylko potrzeba systematyczności i wytrwałości. Odwaga jest kluczowa, a zmiana sposobu myślenia daje wiele.
Los zmusza nas do zmian - a to miejsca zamieszkania, pracy, zaakceptowania śmieci kogoś bliskiego, stwarza różne sytuacje.
Najgorsze są właśnie te niechciane i niespodziewane, wymagają wiele czasu, by je zaakceptować, no ale jak nie my to kto? Trzeba być silnym i nie dać się złamać.
Z biegiem czasu człowiek zmienia się sam, jego charakter kształtują wydarzenia i ludzie. 
Miałam kiedyś kolegę, z którym dość dobrze się dogadywałam - taki jakby przyjaciel.
Obiecał mi, że się nie zmieni w szkole średniej, że nadal będziemy mieć kontakt. Dziś go już nie ma.
Ludzie nie lubią być uświadamiani, że się zmienili, choć te zmiany są widoczne dla wszystkich, ale nie dla tej osoby. Powiedz komuś, że nie jest taki jak był wcześniej, to odpowie Ci: "Nie, ja jestem taki sam. To Ty się zmieniłaś."

***

Czas i tak zmienia wszystko. Zabija ideały, z którymi dorastaliśmy, w które wierzyliśmy. Zabija marzenia, odbiera nadzieję. A czy nie lepiej byłoby zabić jego, zanim on zabije nas? Wbrew wszystkiemu być szczęśliwym, pozbyć się rzeczy, które ciążą i nas ograniczają.
Czas zmienia miłość - powoduje, że ona słabnie, że nie jest już tak jak na początku.
Czas zmienia wygląd, charakter,  poglądy, wartości, zabytki, przyrodę,
"Gdy nie chce cię widzieć zamyka ci drzwi
Jakaś ważna osoba, której tak się podoba,
Nie proś w progu, nie czekaj, nie przejmuj się tym,
Wróć do domu, nie okaż zdziwienia,
Kiedy ważna osoba zjawi się u drzwi twych,
Bowiem czas, czas wszystko zmienia."
***

Gdy zachodzą w nas zmiany, nie pozostaje nam nic innego jak je zaakceptować. Po co wracać do miejsc,
ludzi i wspomnień? To nie przywróci nam niczego, a spotęguje smutek. Niestety nie ma w życiu nic stałego, trzeba być gotowym na to, że coś ulegnie zmianie.
 "Przyz­wycza­jenie jest czymś na co nie możemy so­bie poz­wo­lić, gdyż mo­noto­nia przerodzi się w rutynę."
Zaś jeśli zmiany wybieramy świadomie, nie mamy kogo obwiniać, bo tylko od nas zależy to czy będą one korzystne czy też nie. To my kontrolujemy swoje życie i mamy na nie wpływ, więc dlaczego mielibyśmy je sobie świadomie utrudniać?
Zmiany wbrew pozorom dają nam szczęście, przestajemy żyć w monotonii.
Oczywiście nie działa to, gdy ktoś chce zmienić cały świat, pomijając przy tym siebie.
Zawsze jest czas, by zacząć od nowa - każdy moment jest dobry. Dlaczego więc nie teraz?
Zapomnijcie o wszystkich powodach pt. "Dlaczego ma się nie udać?", a znajdźcie jeden, dla którego warto spróbować i trzymajcie się go, bo można osiągnąć wszystko, co się wymyśli z odrobiną chęci, motywacji i samozaparcia.




_________________
ask.fm/maadzialenaaa
GG: 704308

niedziela, 30 listopada 2014

5 |Wiara w ludzi.|

Tak sobie myślę, że ja już nie wierzę w ludzi.
Co to znaczy? Po prostu stężenie idiotyzmu osiąga apogeum.
Nie ma sensu wierzyć w nich, skoro nie potrafią żyć i odnaleźć się w społeczeństwie ani do niego dopasować. Jakim cudem dożywają starości? Powinni dawno zostać zjedzeni i wypluci. 
Rzecz jasna nie mówię tutaj o wszystkich, ale 80% powinno zostać usunięte.

***

Pierwszy przykład:
Jak można wyrzucić kogoś z kwatery prywatnej, gdy ten ktoś zapłacił za nocleg?! No jakim prawem i za co, skoro nic złego nie zrobił? W dodatku zwrócić połowę kasy lub wcale za 5 godzin, które zostały tam spędzone?
Wyobrażacie to sobie? Jedziecie na wakacje, jecie zapiekankę w swoim lokum, wchodzi właściciel i wypierdala Was na bruk. Po zapytaniu gdzie masz spędzić noc, odpowiada, że nie wie i to nie jego sprawa.
A później się dziwią, że nie mają klientów, NO JAK TO MOŻLIWE?!
Na szczęście są dobrzy ludzie, którzy Cię przygarną po tym jak szukasz noclegu przez następne pół godziny.
Litość czasem jest w porządku, bo inaczej spędził(a)byś noc na ławce w parku przy -6 stopniach. W dodatku płacisz mniejszą cenę.

***

Drugi przykład:
Dziewczyna i chłopak. On wiecznie zazdrosny o jej byłego, o którym ona ciągle wspomina.
Nagle pod jakimś większym sklepem mówi do niego:

"Wiesz, mój były mnie bił, to było takie pociągające... A Ty jesteś pizdą. Weź mnie uderz! "
Na co zakochany chłopak co robi? Przytula ją i mówi, że go to boli, by tak nie mówiła i że nigdy by jej nie uderzył Jeb ją po pysku. Ta drze się jak opętana, by ją zostawił.
Wtem podchodzi ochrona, odciąga typa, on zaczyna się tłumaczyć, że ona tego chciała, że tylko tak się bawią.
Na co wtrąca się zapłakana dziewczyna, że on ją ciągle bije, że ma go dość, nęka ją i tak dalej.
Czy to jest kurwa normalne? Później odchodzi uśmiechając się pod nosem.
Najlepsze jest to, że sytuacja miała miejsce sporo czasu temu, a oni nadal są ze sobą.
To dopiero jest miłość!

***

- Pseprasam, pseprasam. Ci kcie pan kupić perfumi?
I widzisz przed oczami ciemny pysk Rumuna czy innego Araba. I jak mu teraz powiedzieć, że nie pociebujeś ziadnych perfumi? I tak będzie stał nad Tobą, albo co gorsza chodził za Tobą, dopóki ich nie kupisz. Mówisz, że nie masz pieniędzy, to opowiada Ci o swojej wyimaginowanej rodzinie. No cóż, u nas to się nazywa NĘKANIE, a u nich nie ma czegoś takiego jak prawa człowieka.
 No już dajmy na to, że podchodzi do Ciebie nawet gościu w garniturze, namawia na zakup perfum - przecież nigdzie nie znajdziesz tańszych. Odpowiadasz, że nie chcesz. Myślisz, że co, że da Ci spokój?
Dobre! To dopiero początek. Będzie wychwalał zalety tego produktu, okazyjna cena, nawet Bill Gates się nimi zachwyca! Specjalnie dla Ciebie -50% zniżki i kosztują jedyne 200 zł.
Kupujesz te perfumy tylko dla świętego spokoju. Wchodzisz na Allegro, widzisz takie same za 20 zł.
Ach, ludzie mają taki dar przekonywania. Już nie wspominam o tej naiwności czy kupowaniu czegoś dla zbycia osoby, która chce Ci to wcisnąć. Wiem, że mają taką pracę, ale NIE to znaczy NIE.

***

Ja nie dam rady?! Potrzymaj mi piwo - tak często spotykany tekst na imprezach. Po tych słowach zwykle następuje akcja, do której zawodowi kaskaderzy przygotowują się przez trzy miesiące.
A to powieszenie się na hakach, a to wstrzyknięcie sobie powietrza w żyłę, a to skok na bungee, a to podpalenie domu, a to włożenie sobie zapalonej petardy do ust, a to najedzenie się trujących roślin, chcąc udowodnić wszystkim jakim jest się ekspertem od roślin.
Alkohol powinien być sprzedawany osobom, które przejdą wcześniej przez jakieś testy psychologiczne i pokazują zaświadczenie, że mogą go spożywać. Mogliby to wprowadzić.

***

Znów akcja z chłopakiem i dziewczyną. Idą razem do sklepu, rozwiązała mu się sznurówka i mówi dziewczynie, by mu zawiązała. Ona głupia wiąże i w nagrodę dostaje... buzi.
Faceci powinni być facetami, zamiast zachowywać się jak dzieci, które nie potrafią wiązać sznurówek. Wysługiwanie się kobietami, gdy możesz zrobić coś sam, jest beznadziejne. No cóż, matka na pewno byłaby z niego dumna, Okej, rozumiem, że niewiasta może coś ugotować, bo mężczyzna nie potrafi. Ale kurwa, żeby wiązała mu buty? Gdyby jeszcze był kadłubkiem. Ale wtedy zniknąłby problem wiązania butów... No to chociaż gdyby był w połowie kadłubkiem, jednak to zwykły, normalny, zdrowy (nie mówię tu o głowie, bo co do tego mam poważne wątpliwości) gość. Nie może się schylić?

***

- Pocięłam się.
- Dlaczego?
- Stara mnie wkurwiła, a Irek nie odzywa się od trzech godzin.
- Oj, ja też się pocięłam...
- Tak? Pokaż mi swoją rękę.
(pokazuje nadgarstek)
- O kurde, ale mocno to zrobiłaś! Ja tylko przejechałam sobie żyletką, bo jak robię mocniej, to mnie boli.
- Nie no, co Ty, zaciskasz zęby i przejeżdżasz. Nie lubię krwi, ale musiałam jakoś sobie pomóc.
- Tak, kochana, rozumiem Cię w zupełności. Ech, ale to życie jest skomplikowane.
- W dodatku kończą mi się żyletki... Pójdziesz ze mną do sklepu po nowe?
- Ależ oczywiście, postanowione: Idziemy do sklepu!

Chyba nie muszę tu nic więcej dodawać, ale dodam. Gdybym była świadkiem takiej sytuacji, nie omieszkałabym się wtrącić. Głupie małolaty, tnące się na pokaz. Mają ciężkie życie?!
A co mają powiedzieć ludzie, którzy tracą swoich bliskich, zostają wyrzuceni z pracy czy mają raka?
Dlaczego właściwie się tną? Lepiej połamać sobie nogi, ból będzie trwalszy. Albo wylać na siebie wrzątek. Osoby mające 40-letni bagaż doświadczeń potrafią sobie jakoś poradzić, wziąć się w garść, zamiast się ciąć. Jak są w młodości takimi słabymi osobami, to nie dożyją nawet trzydziestki.

***

Nie lubię nieodpowiedzialności. Jak można zapomnieć o własnym dziecku i zostawić je u jakiegoś znajomego? To jest naprawdę szczyt szczytów.
Przykładów głupoty z życia mam mnóstwo, ale gdybym miała wszystko zapisywać, nie wystarczyłoby mi dnia, a Wam nie chciałoby się tego czytać.
W każdym razie nie wierzę w ludzi, bo są wybitne przypadki, którym nic już nie pomoże.
Ponoć idiotów jest mało, ale są porozstawiani tak, że spotykamy ich na każdym kroku.
Niewykluczone, że napisze kiedyś drugą część tej notki, bo szczerze mówiąc zaczęłam się uśmiechać, przypominając sobie te wszystkie sytuacje.
A Wy wierzycie w ludzi? Miłego wieczoru!



___________________
ask.fm/maadzialenaaa
GG: 704308

poniedziałek, 24 listopada 2014

4 |Wszystko na pokaz|


Nie cierpię robienia wszystkiego lub pewnych rzeczy na pokaz #dulszczyzna
Ludzie pozują, że kochają, że nic ich nie obchodzi, że ich na coś stać.
Ludzie pozują wrażliwość, bezbronność, a dziś można pozować nawet to, że słucha się jakiejś muzyki.

***

Przykład pierwszy z brzegu - moja babcia.
Na pozór: Miła, troskliwa, dbająca o swoje wnuczęta, religijna, kochająca cały świat.
Jak jest naprawdę? Ma w dupie mnie czy resztę mojego rodzeństwa, nigdy nie ma dla nas pieniędzy, w 14 dni potrafi przepuścić 1800 zł (akurat z tego hajsu nie opłaca rachunków), a bluzy nowej jak nie miałam tak nie mam, choć robi się zimno.
Religijna - do kościoła zapierdala szybciej niż InterCity, modli się sumiennie i wytrwale, IDZIE DO KOMUNII, gdzie wcześniej w domu przeklinała, biła mojego psa za to, że szczekał. Swoją drogą sama chętnie bym jej za to przyjebała, jednak nie mogę. Ale za to ptaszkom na zimę jedzonko kupuje. Obłuda aż z niej kipi. Dlaczego tak robi? "Bo co ludzie powiedzo?" - Oni zawsze będą mówić. Nawet jeśli człowiek robiłby wszystko dobrze, to rozpuścić plotkę wcale nie jest tak trudno.

***

Wypieranie się wiary na pokaz. Mimo tego, że ktoś chodzi do kościoła z całą rodziną, spowiada się, przestrzega postów i tak dalej, lecz w kręgu swoich znajomych twierdzi, że "Boga nie ma!" - nosz kurwa mać. Jeśli faktycznie dana osoba nie wierzyłaby w Boga, siłą by jej do kościoła nie zaciągnęli!
Czy kwestia wiary naprawdę jest takim wstydem? Wielcy ateiści, agnostycy, śmiech na sali. Nie mam nic do osób innego wyznania, o ile nie robią tego na pokaz.

***

Jestem taka wrażliwa. Mów do mnie, pomogę Ci, wysłucham Cię. jesteś wyjątkowy tak jak miliony ludzi na świecie. Boli mnie Twa krzywda, cierpię razem z Tobą. Really? To dlaczego właśnie wysyłasz swojej koleżance to, co Ci napisałam, śmiejąc się ze mnie? Dlaczego za moimi plecami knujesz intrygi i mówisz tej czy tej osobie, że masz już dość słuchania moich problemów? Pozowanie na wrażliwą osobę, a bycie wrażliwą to dwie inne rzeczy. Idziesz z kimś w miejsce, gdzie jest wielu ludzi, widzisz żebraka, po czym wrzucasz mu 5 zł do koszyka/kapelusza, whatever. Och, jaka dobra, kochana dziewczyna! Nikt nie wie, że myślisz "Ja pierdolę, straciłam tyle pieniędzy na jakąś łachudrę, która i tak zdechnie na dworcu."
To nie jest wrażliwość, a spierdolenie umysłowe.

***

Idąc na cmentarz każdego innego dnia, widzę zaniedbane groby. Ani jeden znicz się na nich nie świeci, miejsce wokół zarośnięte jest trawą i chwastami. Wchodzę we Wszystkich Świętych - płyty nagrobkowe umyte, pełno zniczy, świeże kwiaty, a nad pomnikiem cała rodzina. Wspominają zmarłą osobę, a przynajmniej powinni tak robić, bo z reguły stoją tam i komentują innych ludzi. Idę na cmentarz dwa tygodnie po tym święcie.
Żadnego zapalonego znicza, większość pozrzucana przez wiatr. Zwiędnięte kwiaty. Znów zielsko...
Dlaczego tak jest? Dlaczego nie pamiętamy o swoich bliskich zawsze, a tylko od święta? Dlaczego ludzie kupują 40 zniczy, gdy w zwyczajny dzień nie są w stanie znaleźć 20 minut, by wejść na cmentarz i zapalić choć jednego?

***

Rodzina ledwo wiąże koniec z końcem - ojciec w pracy na dwie zmiany, matka też pracuje, ale za marne pieniądze. Mają trójkę dzieci, które nie szanują wartości pieniądza i ciężkiej pracy. Rodzice niczego im nie odmawiają, zbierają na wspólne wakacje, by choć raz dzieciaki pojechały nad morze. Chłopak nie ma na Air maxy, a przecież są teraz modne, więc kradnie im pieniądze, byleby je zdobyć i mieć uznanie wśród rówieśników, by budzić zazdrość "O, jakie ma fajne buty!", "Ile kosztowały?".
Później poczciwi staruszkowie orientują się, że brakuje trzech stów.
Chłopak chce mieć uznanie, ale nie tędy droga. Skoro go nie stać, to po chuj chce przyszpanować? Albo niech sam idzie do pracy albo niech coś wymyśli, zamiast okradać rodziców.
To też jest robienie czegoś na pokaz, bo pomimo tego, że się nie ma pieniędzy, chce się zabłysnąć.

***

Panna i jej chłopak bardzo się kochają. Uśmiechnięci, spoglądają na siebie szczęśliwi. Karmią razem kaczki nad stawem, on nosi ją na rękach, właśnie poszli do jej rodziców i kupił swojej kobiecie kwiaty, a przyszłej teściowej pomógł zrobić obiad. Sielanka, iddyla, bajkowe życie.
Ale nikt nie wie, że ten świetny mężczyzna ma problemy ze sobą i bije kobietę. jest zastraszona, odchodzi od niego i wraca znów, bo on obiecuje poprawę. Nikt nie wie, że jak wrócą do domu, to znów zachla i ona w pracy znów będzie się tłumaczyła, że spadła ze schodów. Bidulka! Hm, ale ile można spadać ze schodów?
Koleżanki jej zazdroszczą, taki mąż to skarb (nic, tylko zakopać 5 metrów pod ziemią)
Nikt nie wie, że przeżywa piekło, gdy tylko znikną z pola widzenia. Uśmiecha się i potakuje, że trafiła na prawdziwy skarb.

***

Dlaczego tak jest?
Ludzie wstydzą się swoich sytuacji. Boją się braku akceptacji, boją się zmian i nowego początku.
Boją się zostawić przeszłość, boją się wziąć sprawy w swoje ręce.
Akceptacja otoczenia jest ważna, ale czy zdobywanie jej takim kosztem jest na pewno dobre?
W końcu to i tak się wyda. Nosisz koszulkę Nirvany, nie wiedząc kim był Cobain. Załóżmy, że ktoś chce z Tobą o tym porozmawiać, bo myśli, że jesteś fanem. A tu takie rozczarowanie, bo znasz jeden utwór, FANIE.
Palisz fajki na pokaz, bo wszyscy tak robią, ale tak naprawdę się nawet nie zaciągasz.
Kupujesz ajfona, bo wszyscy go mają, nieważne, że bierzesz na niego kredyt.
Kurwa, czy jesteś "wszyscy" i "każdy"? Zastanówcie się nad sobą, jebani pozerzy.
Przez to tracicie swoją oryginalność i stajecie się szarą masą, nie odznacza Was nic. Nie ma co się wstydzić swojego pochodzenia czy sytuacji materialnej - kiedyś będzie lepiej, należy w to wierzyć i zacząć coś z tym robić. Rozumiem, że może być ciężko, bo życie lubi płatać figle. Jednak jeśli będziecie iść za tłumem, źle skończycie. Kiedyś też taka byłam, więc mogę to powiedzieć z autopsji. Złe towarzystwo? Zmień je na inne. Nie ma ludzi niezastąpionych.
A lepiej robić coś od serca, niż na pokaz. Zmiany nie są złe, wręcz należy je stosować.
Chcesz zakładać maskę? Zapisz się do teatru.
Ja wolę być unikatowa i mimo wszystko iść pod prąd.


_________________________
ASK: ask.fm/maadzialenaaa
GG: 704308

niedziela, 16 listopada 2014

3 |Młode matki|

Dziś kontrowersyjnie, mianowicie chcę poruszyć temat młodych matek.
W tych czasach nastolatka z brzuchem czy z wózkiem nie szokuje już tak jak kilka lat temu. W czasach młodości naszych babć czy nawet mam pewnie zdarzały się takie przypadki, było o nich głośno przez jakiś czas, a później cichło, jednakże teraz jest to bardziej powszechne.
Według statystyk co roku w Polsce zachodzi w ciążę 20 tysięcy nieletnich dziewcząt. Jak dla mnie to zdecydowanie za duża liczba. Owszem, panuje u nas niż demograficzny, ale młode kobiety nie są gotowe na bycie matkami, w dodatku DOBRYMI matkami, będącymi w stanie zapewnić dziecku przyszłość.

***

 Z mojego punktu widzenia wygląda to tak: Nieodpowiedzialność i chęć bycia dorosłą, nie mając pojęcia jak się zabezpieczać. Halo, jest tyle środków antykoncepcyjnych! Prezerwatywy, tabletki, plastry, wkładki, zastrzyki, kremy... Wystarczy tylko przed rozpoczęciem współżycia udać się do ginekologa, który pomoże wybrać odpowiednią metodę.
 Przypuszczam, że większość dziewcząt zachodzi w ciążę z głupoty. Ubierają się jak dziwki, kleją do pierwszego lepszego faceta, chcą czuć się pożądane i atrakcyjne, aż zachodzi to za daleko, bo same pchają się obcym mężczyznom do łóżek.
Widzę po rówieśniczkach jak potrafią się zachowywać. Jakaś impreza, trochę alkoholu i może mieć ją każdy, wynika to zapewne z chęci bycia potrzebną. 15 letnie dziewczyny powinny siedzieć w domu i się uczyć. Prześpią się z pięcioma, a później nie wiedzą kto jest ojcem, o zgrozo! Później płacze i lamenty, gdy dowiadują się, że będą miały dziecko. Tak się kończą zabawy w bycie dorosłą. Potem wykonują aborcję i mordują dziecko, bo przecież nie można go urodzić i oddać do adopcji. A tyle kobiet rozpacza, gdyż nie może zajść w ciążę albo straciły kiedyś dziecko i do dziś nie mogą się z tym pogodzić...

***

Jest i następny przypadek: Zgwałcona kobieta, która niczym nie zawiniła, po prostu szła i ktoś dopadł ją w ciemnej uliczce czy nawet pijany kolega zaczął robić się agresywny, a była zbyt słaba, by się obronić. Zdarzają się i takie rzeczy. Fakt, to smutne, ale będzie się to zdarzać, bo świat jest pełen niedojebów. Podziwiam te niewiasty, które mimo tego, że zostały zgwałcone, są w stanie donosić ciążę do końca i wychować swoje dziecko. Niewiele osób potrafiłoby patrzeć na niechcianego bobasa, a tym bardziej go pokochać, bo nie byłby owocem miłości, a przypomnieniem najgorszych chwil w życiu.

***

 Kolejna sytuacja: Jest chłopak i dziewczyna, zaczynają współżyć no i wpadają, mimo zabezpieczenia.
Są w związku od dwóch czy trzech lat, ona mówi mu, że jest w ciąży, a on rzuca tekstem:
- Ale jak się urodzi to zróbmy tekst na ojcostwo, bo nie wiem czy to dziecko na pewno jest moje... 
Gdyby to do mnie wypowiedziano taki tekst, mój mózg pracowałby na pełnych obrotach, by wymyślić odpowiednie tortury. No kurwa, zajebałabym gościa. Wykastrować typa i wsadzić do klatki z 5 murzynami, którzy są na niego napaleni, zero wazeliny. Może to nauczyłoby go czegoś.

***

 Wracając do tematu - młoda matka nie da sobie rady sama bez wsparcia. Potrzebuje pomocy rodziców, bo nie będzie w stanie sama opiekować się dzieckiem. Bardzo tutaj propsuję, jeśli facet poczuwa się do odpowiedzialności i zostaje z dziewczyną, wspierając ją finansowo i pomagając w wychowywaniu dziecka, zamiast uciekać, gdzie pieprz rośnie. Szanuję ludzi, którzy umieją ponosić konsekwencję swoich czynów.
Zmajstrować dziecko i zostawić dziewczynę na pastwę losu, tak jest najłatwiej. Mam nadzieję, że takich gnoi zjedzą wyrzuty sumienia. Albo lwy. 
Dziecko nie jest zabawką ani pieskiem, nie można go wyrzucić jak się znudzi i trzeba poświęcać mu mnóstwo czasu. Musi wiedzieć, że jest kochane. Jak matka nie będzie do niego mówić, uśmiechać się, to poczuje, że coś jest nie tak.
Moja ciotka ma dwuletnią córkę ze swoim partnerem, któremu... znudziło się zajmowanie córką. Zastanawia się czy wyjebać go z domu, bo po co ma z nim być, skoro ma gdzieś swoją córkę? To dopiero jebany palant ojciec na złoty medal!

***

Bardzo ważną rolę odgrywają rodzice. Pierwszy przykład z brzegu: Znajoma spodziewa się dziecka. Nie, nie wpadła. Chciała, by jej facet skończył w niej, a debil się zgodził. Żeby było śmieszniej - to nie zdarzyło się raz, a znacznie więcej. Rodzice na początku z nią nie rozmawiali, rzucali uszczypliwymi tekstami. Jednak w końcu zaakceptowali to, że w wieku lat 40 będą dziadkami. Dziewczyna mieszka obecnie z chłopakiem - ma wsparcie swoich rodziców i jego rodziców. Jeszcze w tym miesiącu bierze z nim ślub. Jest różnie, ale oni się nie poddają, nie zostawił jej i nie stchórzył, za co wielki plus dla niego.
Tyle, że zniszczyli jej życie, oboje. To nie jest wina tylko jednej strony w tym przypadku.
 Mam nadzieję, że im się jakoś ułoży i że da sobie radę, bo jest to naprawdę fajna dziewczyna. Co nie zmienia faktu, że z drugiej strony jest pieprzoną, nieodpowiedzialną gówniarą, za to ma wspaniałych bliskich, którzy będą przy niej bez względu na wszystko.

*** 

 Zauważyłam, że dyrektorzy szkół idą na rękę, kiedy przychodzi do nich ciężarna dziewczyna. Pozwalają jakiś czas być w szkole, ale gdy pojawia się brzuch, może odejść, by nie budzić sensacji.
Rozmawiając kiedyś z panią psycholog, stwierdziła, że dziewczyny teraz mają taki plan na życie: Zajść w ciążę, nie skończyć szkoły i żyć na czyimś utrzymaniu. Wygodne, nie? Tyle, że całe życie nie będzie z górki.  
Tępiłam, tępię i będę tępić nieodpowiedzialność. Dziecko to żywa istota, a w wieku gimnazjalnym nie powinno się chwalić tym, że urodzi się córkę czy syna. Na asku jest tego pełno, co budzi moje zażenowanie i gniew. Powinno być wstyd takim osobom, bo stają się ciężarem i większości na usta ciśnie się słowo: dziwka. Czasem się mylą, a czasem mają rację. ;)  Nie szanuję osób, które nie szanują swojego ciała.
Wystarczy trochę więcej rozwagi i taktu, zamiast pakować się do łóżka pierwszemu lepszemu, który postawi drinka czy się uśmiechnie. Dziecko powinno mieć pełną, szczęśliwą rodzinę, znać mamusię i tatusia, oraz być kochane, mieć opiekę i dawać szczęście, a przede wszystkim powinno być CHCIANE.



 ___________________________________
 ASK: http://ask.fm/maadzialenaaa
GG: 704308

piątek, 14 listopada 2014

2 |Święta!|

 Jak mnie wkurwiają święta...
Już w listopadzie pełno wystaw świątecznych, bombek, słodyczy z tymże motywem , Mikołaje, czapki, a nawet lampki choinkowe. Wchodzisz do sklepu i zamiast swoich myśli słyszysz Jingle Bells na całe centrum handlowe czy market, aż można dostać migreny. Sklepy potrafią zarobić na wszystkim - dowodem na to są choćby bezsensowne Walentynki. Święta byłyby ok, gdyby nie ta komercja na każdym kroku, przez nią stajemy się płytcy. Nawet tutaj przejmujemy wzorce ze Stanów. Niby ludzie pieniędzy nie mają, a potrafią wziąć kredyt, żeby kupować prezenty. Pewnie, że to cieszy, ale symbolicznie wręczany był DROBNY UPOMINEK, a nie futro za 30 tysięcy dla żony, 3 smartfony - koniecznie każdy w innym kolorze dla córki no i oczywiście aparat fotograficzny za dziesięć tysięcy złotych dla syna, który sprzeda go za pięć stów, bo nie ma na narkotyki.   uwielbia robić zdjęcia i chce zostać światowej klasy fotografem.
 A przecież nie o to chodzi w tym wszystkim. Powinniśmy wtedy spędzać czas wspólnie z rodziną zamiast popisywać się przed znajomymi, że "moja 5-letnia Asia dostała tableta" - wtf? Chwalisz się, że wydałeś tyle na prezent dla dziewczynki, która woli się bawić lalkami czy żalisz, że jesteś chujowym rodzicem?
Kto normalny kupuje tak małym dzieciom urządzenia elektroniczne i po co? Naprawdę trzeba mieć niedojebanie mózgowe. Dla dzieciaków zawsze najważniejsze były prezenty, ale wcale się nie dziwię. Tyle, że one cieszą się ze zwykłych klocków czy nowej lalki Barbie.

***

Mój młodszy brat dwa lata temu dostał chomiki. (swoją drogą to również głupota kupować zwierzęta jako prezent - kilka dni zabawy, a później się nudzi, bo przecież jest komputer.) Nie wiedział co "Mikołaj" mu przyniósł, dopóki nie rzuciłam przy kolacji tekstem:
"Jedz szybciej, bo prezent Ci zdechnie." 
Wtedy ledwo skończył jeść i rzucił się do "rozpakowywania prezentu" - fakt, była radość, szczęście, ale kurwa - nie kupuje się dzieciom tego, co chcą, bo to nie zawsze jest dobre.
 Wszyscy zapominają, że wtedy urodził się Jezus - w sumie On jest przy świętach najmniej istotny, tak wnioskuje z obserwacji zarówno swojej rodziny jak i innych. Prawdziwa idea została zapomniana.
Gdzie tradycje? Gdzie wspólne kolędy, modlitwy? Stawia ktoś jeszcze pusty talerz dla niezapowiedzianego gościa czy kładzie sianko pod obrus? To wszystko traci na znaczeniu.
Post, który niegdyś był przestrzegany, też jest już nieaktualny - ludzie nie utrzymują wstrzemięźliwości i jedzą mięso. Może to ze mną coś jest nie tak, ale jak bardzo uwielbiam mięso, tak nie mogę się złamać i zjeść go we wigilię, tak jestem nauczona. Dopiero po północy idę do lodówki i szamam prawdziwe jedzenie, a nie warzywka.

***

Nie lubię tej sztucznej atmosfery, dzielenia się opłatkiem (gdzie chwilę wcześniej padały groźby, a nagle miłość i pokój dla wszystkich). Robię to tylko dlatego, że muszę.
Wraz ze starszym bratem, gdy tylko ustaniemy naprzeciw siebie, wybuchamy śmiechem. Ani ja nie wiem czego mu życzyć, ani on mnie i wychodzi tak, że po prostu łamiemy się opłatkiem i idziemy dalej.
Ale to nie tak, że tylko krytykuję.
Przyznam szczerze, że magia świąt udziela mi się dopiero dzień czy dwa dni przed wigilią. Niektóre domy są pięknie ozdobione lampkami (choć nawet z tego można zrobić rywalizację...)  cudownie komponuje się to z białym śniegiem, który skrzypi pod nogami.

***
 
Bo święta bez śniegu to tak naprawdę nie święta. Żałuję, że nigdy nie miałam w domu prawdziwej choinki, takiej z lasu.
No i oczywiście Kevin! To chyba nigdy mi się nie znudzi. Znam na pamięć, a mimo to wciąż oglądam.
Zapomniałam o ukochanych uszkach - co jak co, ale naprawdę się cieszę, że jest coś co jem raz w roku. Dzięki temu nie traci na wartości i zawsze smakuje. Z niecierpliwością na nie czekam.
 Wszyscy wpadają w szał świątecznej gorączki, przeżywają, ale zanim się obrócimy, będzie po nich.
Ateiści nie mają takich problemów - po prostu dzięki katolikom mają długi weekend.
Ach, jeszcze coś! Do wszystkich debili, którzy mają się za ateistów - pamiętajcie, że nie możecie przyjmować prezentów, bo nie wierzycie!

***

Śmiać mi się chce. Miałam kiedyś sytuację, że dwie dziewczyny w klasie twierdziły, iż są ateistkami (pomijam fakt, że uczęszczały na lekcje religii), ale kiedy była wigilia klasowa, jedna drugą obdarowała prezentem. Nienawidzę hipokryzji i robienia czegoś na pokaz.
Zapytawszy:
 "Dlaczego przyjmujesz od niej prezent, skoro nie wierzysz? Nie powinnaś tego robić, to przecież święto chrześcijan."
 Usłyszałam w odpowiedzi: "Oj tam, dostałam płytę Dżemu, chcesz zobaczyć?"
Pozabijać.
 Tym optymistycznym akcentem kończę.
Trzymajcie się!


________________________________
http://ask.fm/maadzialenaaa
GG: 704308