niedziela, 30 listopada 2014

5 |Wiara w ludzi.|

Tak sobie myślę, że ja już nie wierzę w ludzi.
Co to znaczy? Po prostu stężenie idiotyzmu osiąga apogeum.
Nie ma sensu wierzyć w nich, skoro nie potrafią żyć i odnaleźć się w społeczeństwie ani do niego dopasować. Jakim cudem dożywają starości? Powinni dawno zostać zjedzeni i wypluci. 
Rzecz jasna nie mówię tutaj o wszystkich, ale 80% powinno zostać usunięte.

***

Pierwszy przykład:
Jak można wyrzucić kogoś z kwatery prywatnej, gdy ten ktoś zapłacił za nocleg?! No jakim prawem i za co, skoro nic złego nie zrobił? W dodatku zwrócić połowę kasy lub wcale za 5 godzin, które zostały tam spędzone?
Wyobrażacie to sobie? Jedziecie na wakacje, jecie zapiekankę w swoim lokum, wchodzi właściciel i wypierdala Was na bruk. Po zapytaniu gdzie masz spędzić noc, odpowiada, że nie wie i to nie jego sprawa.
A później się dziwią, że nie mają klientów, NO JAK TO MOŻLIWE?!
Na szczęście są dobrzy ludzie, którzy Cię przygarną po tym jak szukasz noclegu przez następne pół godziny.
Litość czasem jest w porządku, bo inaczej spędził(a)byś noc na ławce w parku przy -6 stopniach. W dodatku płacisz mniejszą cenę.

***

Drugi przykład:
Dziewczyna i chłopak. On wiecznie zazdrosny o jej byłego, o którym ona ciągle wspomina.
Nagle pod jakimś większym sklepem mówi do niego:

"Wiesz, mój były mnie bił, to było takie pociągające... A Ty jesteś pizdą. Weź mnie uderz! "
Na co zakochany chłopak co robi? Przytula ją i mówi, że go to boli, by tak nie mówiła i że nigdy by jej nie uderzył Jeb ją po pysku. Ta drze się jak opętana, by ją zostawił.
Wtem podchodzi ochrona, odciąga typa, on zaczyna się tłumaczyć, że ona tego chciała, że tylko tak się bawią.
Na co wtrąca się zapłakana dziewczyna, że on ją ciągle bije, że ma go dość, nęka ją i tak dalej.
Czy to jest kurwa normalne? Później odchodzi uśmiechając się pod nosem.
Najlepsze jest to, że sytuacja miała miejsce sporo czasu temu, a oni nadal są ze sobą.
To dopiero jest miłość!

***

- Pseprasam, pseprasam. Ci kcie pan kupić perfumi?
I widzisz przed oczami ciemny pysk Rumuna czy innego Araba. I jak mu teraz powiedzieć, że nie pociebujeś ziadnych perfumi? I tak będzie stał nad Tobą, albo co gorsza chodził za Tobą, dopóki ich nie kupisz. Mówisz, że nie masz pieniędzy, to opowiada Ci o swojej wyimaginowanej rodzinie. No cóż, u nas to się nazywa NĘKANIE, a u nich nie ma czegoś takiego jak prawa człowieka.
 No już dajmy na to, że podchodzi do Ciebie nawet gościu w garniturze, namawia na zakup perfum - przecież nigdzie nie znajdziesz tańszych. Odpowiadasz, że nie chcesz. Myślisz, że co, że da Ci spokój?
Dobre! To dopiero początek. Będzie wychwalał zalety tego produktu, okazyjna cena, nawet Bill Gates się nimi zachwyca! Specjalnie dla Ciebie -50% zniżki i kosztują jedyne 200 zł.
Kupujesz te perfumy tylko dla świętego spokoju. Wchodzisz na Allegro, widzisz takie same za 20 zł.
Ach, ludzie mają taki dar przekonywania. Już nie wspominam o tej naiwności czy kupowaniu czegoś dla zbycia osoby, która chce Ci to wcisnąć. Wiem, że mają taką pracę, ale NIE to znaczy NIE.

***

Ja nie dam rady?! Potrzymaj mi piwo - tak często spotykany tekst na imprezach. Po tych słowach zwykle następuje akcja, do której zawodowi kaskaderzy przygotowują się przez trzy miesiące.
A to powieszenie się na hakach, a to wstrzyknięcie sobie powietrza w żyłę, a to skok na bungee, a to podpalenie domu, a to włożenie sobie zapalonej petardy do ust, a to najedzenie się trujących roślin, chcąc udowodnić wszystkim jakim jest się ekspertem od roślin.
Alkohol powinien być sprzedawany osobom, które przejdą wcześniej przez jakieś testy psychologiczne i pokazują zaświadczenie, że mogą go spożywać. Mogliby to wprowadzić.

***

Znów akcja z chłopakiem i dziewczyną. Idą razem do sklepu, rozwiązała mu się sznurówka i mówi dziewczynie, by mu zawiązała. Ona głupia wiąże i w nagrodę dostaje... buzi.
Faceci powinni być facetami, zamiast zachowywać się jak dzieci, które nie potrafią wiązać sznurówek. Wysługiwanie się kobietami, gdy możesz zrobić coś sam, jest beznadziejne. No cóż, matka na pewno byłaby z niego dumna, Okej, rozumiem, że niewiasta może coś ugotować, bo mężczyzna nie potrafi. Ale kurwa, żeby wiązała mu buty? Gdyby jeszcze był kadłubkiem. Ale wtedy zniknąłby problem wiązania butów... No to chociaż gdyby był w połowie kadłubkiem, jednak to zwykły, normalny, zdrowy (nie mówię tu o głowie, bo co do tego mam poważne wątpliwości) gość. Nie może się schylić?

***

- Pocięłam się.
- Dlaczego?
- Stara mnie wkurwiła, a Irek nie odzywa się od trzech godzin.
- Oj, ja też się pocięłam...
- Tak? Pokaż mi swoją rękę.
(pokazuje nadgarstek)
- O kurde, ale mocno to zrobiłaś! Ja tylko przejechałam sobie żyletką, bo jak robię mocniej, to mnie boli.
- Nie no, co Ty, zaciskasz zęby i przejeżdżasz. Nie lubię krwi, ale musiałam jakoś sobie pomóc.
- Tak, kochana, rozumiem Cię w zupełności. Ech, ale to życie jest skomplikowane.
- W dodatku kończą mi się żyletki... Pójdziesz ze mną do sklepu po nowe?
- Ależ oczywiście, postanowione: Idziemy do sklepu!

Chyba nie muszę tu nic więcej dodawać, ale dodam. Gdybym była świadkiem takiej sytuacji, nie omieszkałabym się wtrącić. Głupie małolaty, tnące się na pokaz. Mają ciężkie życie?!
A co mają powiedzieć ludzie, którzy tracą swoich bliskich, zostają wyrzuceni z pracy czy mają raka?
Dlaczego właściwie się tną? Lepiej połamać sobie nogi, ból będzie trwalszy. Albo wylać na siebie wrzątek. Osoby mające 40-letni bagaż doświadczeń potrafią sobie jakoś poradzić, wziąć się w garść, zamiast się ciąć. Jak są w młodości takimi słabymi osobami, to nie dożyją nawet trzydziestki.

***

Nie lubię nieodpowiedzialności. Jak można zapomnieć o własnym dziecku i zostawić je u jakiegoś znajomego? To jest naprawdę szczyt szczytów.
Przykładów głupoty z życia mam mnóstwo, ale gdybym miała wszystko zapisywać, nie wystarczyłoby mi dnia, a Wam nie chciałoby się tego czytać.
W każdym razie nie wierzę w ludzi, bo są wybitne przypadki, którym nic już nie pomoże.
Ponoć idiotów jest mało, ale są porozstawiani tak, że spotykamy ich na każdym kroku.
Niewykluczone, że napisze kiedyś drugą część tej notki, bo szczerze mówiąc zaczęłam się uśmiechać, przypominając sobie te wszystkie sytuacje.
A Wy wierzycie w ludzi? Miłego wieczoru!



___________________
ask.fm/maadzialenaaa
GG: 704308

poniedziałek, 24 listopada 2014

4 |Wszystko na pokaz|


Nie cierpię robienia wszystkiego lub pewnych rzeczy na pokaz #dulszczyzna
Ludzie pozują, że kochają, że nic ich nie obchodzi, że ich na coś stać.
Ludzie pozują wrażliwość, bezbronność, a dziś można pozować nawet to, że słucha się jakiejś muzyki.

***

Przykład pierwszy z brzegu - moja babcia.
Na pozór: Miła, troskliwa, dbająca o swoje wnuczęta, religijna, kochająca cały świat.
Jak jest naprawdę? Ma w dupie mnie czy resztę mojego rodzeństwa, nigdy nie ma dla nas pieniędzy, w 14 dni potrafi przepuścić 1800 zł (akurat z tego hajsu nie opłaca rachunków), a bluzy nowej jak nie miałam tak nie mam, choć robi się zimno.
Religijna - do kościoła zapierdala szybciej niż InterCity, modli się sumiennie i wytrwale, IDZIE DO KOMUNII, gdzie wcześniej w domu przeklinała, biła mojego psa za to, że szczekał. Swoją drogą sama chętnie bym jej za to przyjebała, jednak nie mogę. Ale za to ptaszkom na zimę jedzonko kupuje. Obłuda aż z niej kipi. Dlaczego tak robi? "Bo co ludzie powiedzo?" - Oni zawsze będą mówić. Nawet jeśli człowiek robiłby wszystko dobrze, to rozpuścić plotkę wcale nie jest tak trudno.

***

Wypieranie się wiary na pokaz. Mimo tego, że ktoś chodzi do kościoła z całą rodziną, spowiada się, przestrzega postów i tak dalej, lecz w kręgu swoich znajomych twierdzi, że "Boga nie ma!" - nosz kurwa mać. Jeśli faktycznie dana osoba nie wierzyłaby w Boga, siłą by jej do kościoła nie zaciągnęli!
Czy kwestia wiary naprawdę jest takim wstydem? Wielcy ateiści, agnostycy, śmiech na sali. Nie mam nic do osób innego wyznania, o ile nie robią tego na pokaz.

***

Jestem taka wrażliwa. Mów do mnie, pomogę Ci, wysłucham Cię. jesteś wyjątkowy tak jak miliony ludzi na świecie. Boli mnie Twa krzywda, cierpię razem z Tobą. Really? To dlaczego właśnie wysyłasz swojej koleżance to, co Ci napisałam, śmiejąc się ze mnie? Dlaczego za moimi plecami knujesz intrygi i mówisz tej czy tej osobie, że masz już dość słuchania moich problemów? Pozowanie na wrażliwą osobę, a bycie wrażliwą to dwie inne rzeczy. Idziesz z kimś w miejsce, gdzie jest wielu ludzi, widzisz żebraka, po czym wrzucasz mu 5 zł do koszyka/kapelusza, whatever. Och, jaka dobra, kochana dziewczyna! Nikt nie wie, że myślisz "Ja pierdolę, straciłam tyle pieniędzy na jakąś łachudrę, która i tak zdechnie na dworcu."
To nie jest wrażliwość, a spierdolenie umysłowe.

***

Idąc na cmentarz każdego innego dnia, widzę zaniedbane groby. Ani jeden znicz się na nich nie świeci, miejsce wokół zarośnięte jest trawą i chwastami. Wchodzę we Wszystkich Świętych - płyty nagrobkowe umyte, pełno zniczy, świeże kwiaty, a nad pomnikiem cała rodzina. Wspominają zmarłą osobę, a przynajmniej powinni tak robić, bo z reguły stoją tam i komentują innych ludzi. Idę na cmentarz dwa tygodnie po tym święcie.
Żadnego zapalonego znicza, większość pozrzucana przez wiatr. Zwiędnięte kwiaty. Znów zielsko...
Dlaczego tak jest? Dlaczego nie pamiętamy o swoich bliskich zawsze, a tylko od święta? Dlaczego ludzie kupują 40 zniczy, gdy w zwyczajny dzień nie są w stanie znaleźć 20 minut, by wejść na cmentarz i zapalić choć jednego?

***

Rodzina ledwo wiąże koniec z końcem - ojciec w pracy na dwie zmiany, matka też pracuje, ale za marne pieniądze. Mają trójkę dzieci, które nie szanują wartości pieniądza i ciężkiej pracy. Rodzice niczego im nie odmawiają, zbierają na wspólne wakacje, by choć raz dzieciaki pojechały nad morze. Chłopak nie ma na Air maxy, a przecież są teraz modne, więc kradnie im pieniądze, byleby je zdobyć i mieć uznanie wśród rówieśników, by budzić zazdrość "O, jakie ma fajne buty!", "Ile kosztowały?".
Później poczciwi staruszkowie orientują się, że brakuje trzech stów.
Chłopak chce mieć uznanie, ale nie tędy droga. Skoro go nie stać, to po chuj chce przyszpanować? Albo niech sam idzie do pracy albo niech coś wymyśli, zamiast okradać rodziców.
To też jest robienie czegoś na pokaz, bo pomimo tego, że się nie ma pieniędzy, chce się zabłysnąć.

***

Panna i jej chłopak bardzo się kochają. Uśmiechnięci, spoglądają na siebie szczęśliwi. Karmią razem kaczki nad stawem, on nosi ją na rękach, właśnie poszli do jej rodziców i kupił swojej kobiecie kwiaty, a przyszłej teściowej pomógł zrobić obiad. Sielanka, iddyla, bajkowe życie.
Ale nikt nie wie, że ten świetny mężczyzna ma problemy ze sobą i bije kobietę. jest zastraszona, odchodzi od niego i wraca znów, bo on obiecuje poprawę. Nikt nie wie, że jak wrócą do domu, to znów zachla i ona w pracy znów będzie się tłumaczyła, że spadła ze schodów. Bidulka! Hm, ale ile można spadać ze schodów?
Koleżanki jej zazdroszczą, taki mąż to skarb (nic, tylko zakopać 5 metrów pod ziemią)
Nikt nie wie, że przeżywa piekło, gdy tylko znikną z pola widzenia. Uśmiecha się i potakuje, że trafiła na prawdziwy skarb.

***

Dlaczego tak jest?
Ludzie wstydzą się swoich sytuacji. Boją się braku akceptacji, boją się zmian i nowego początku.
Boją się zostawić przeszłość, boją się wziąć sprawy w swoje ręce.
Akceptacja otoczenia jest ważna, ale czy zdobywanie jej takim kosztem jest na pewno dobre?
W końcu to i tak się wyda. Nosisz koszulkę Nirvany, nie wiedząc kim był Cobain. Załóżmy, że ktoś chce z Tobą o tym porozmawiać, bo myśli, że jesteś fanem. A tu takie rozczarowanie, bo znasz jeden utwór, FANIE.
Palisz fajki na pokaz, bo wszyscy tak robią, ale tak naprawdę się nawet nie zaciągasz.
Kupujesz ajfona, bo wszyscy go mają, nieważne, że bierzesz na niego kredyt.
Kurwa, czy jesteś "wszyscy" i "każdy"? Zastanówcie się nad sobą, jebani pozerzy.
Przez to tracicie swoją oryginalność i stajecie się szarą masą, nie odznacza Was nic. Nie ma co się wstydzić swojego pochodzenia czy sytuacji materialnej - kiedyś będzie lepiej, należy w to wierzyć i zacząć coś z tym robić. Rozumiem, że może być ciężko, bo życie lubi płatać figle. Jednak jeśli będziecie iść za tłumem, źle skończycie. Kiedyś też taka byłam, więc mogę to powiedzieć z autopsji. Złe towarzystwo? Zmień je na inne. Nie ma ludzi niezastąpionych.
A lepiej robić coś od serca, niż na pokaz. Zmiany nie są złe, wręcz należy je stosować.
Chcesz zakładać maskę? Zapisz się do teatru.
Ja wolę być unikatowa i mimo wszystko iść pod prąd.


_________________________
ASK: ask.fm/maadzialenaaa
GG: 704308

niedziela, 16 listopada 2014

3 |Młode matki|

Dziś kontrowersyjnie, mianowicie chcę poruszyć temat młodych matek.
W tych czasach nastolatka z brzuchem czy z wózkiem nie szokuje już tak jak kilka lat temu. W czasach młodości naszych babć czy nawet mam pewnie zdarzały się takie przypadki, było o nich głośno przez jakiś czas, a później cichło, jednakże teraz jest to bardziej powszechne.
Według statystyk co roku w Polsce zachodzi w ciążę 20 tysięcy nieletnich dziewcząt. Jak dla mnie to zdecydowanie za duża liczba. Owszem, panuje u nas niż demograficzny, ale młode kobiety nie są gotowe na bycie matkami, w dodatku DOBRYMI matkami, będącymi w stanie zapewnić dziecku przyszłość.

***

 Z mojego punktu widzenia wygląda to tak: Nieodpowiedzialność i chęć bycia dorosłą, nie mając pojęcia jak się zabezpieczać. Halo, jest tyle środków antykoncepcyjnych! Prezerwatywy, tabletki, plastry, wkładki, zastrzyki, kremy... Wystarczy tylko przed rozpoczęciem współżycia udać się do ginekologa, który pomoże wybrać odpowiednią metodę.
 Przypuszczam, że większość dziewcząt zachodzi w ciążę z głupoty. Ubierają się jak dziwki, kleją do pierwszego lepszego faceta, chcą czuć się pożądane i atrakcyjne, aż zachodzi to za daleko, bo same pchają się obcym mężczyznom do łóżek.
Widzę po rówieśniczkach jak potrafią się zachowywać. Jakaś impreza, trochę alkoholu i może mieć ją każdy, wynika to zapewne z chęci bycia potrzebną. 15 letnie dziewczyny powinny siedzieć w domu i się uczyć. Prześpią się z pięcioma, a później nie wiedzą kto jest ojcem, o zgrozo! Później płacze i lamenty, gdy dowiadują się, że będą miały dziecko. Tak się kończą zabawy w bycie dorosłą. Potem wykonują aborcję i mordują dziecko, bo przecież nie można go urodzić i oddać do adopcji. A tyle kobiet rozpacza, gdyż nie może zajść w ciążę albo straciły kiedyś dziecko i do dziś nie mogą się z tym pogodzić...

***

Jest i następny przypadek: Zgwałcona kobieta, która niczym nie zawiniła, po prostu szła i ktoś dopadł ją w ciemnej uliczce czy nawet pijany kolega zaczął robić się agresywny, a była zbyt słaba, by się obronić. Zdarzają się i takie rzeczy. Fakt, to smutne, ale będzie się to zdarzać, bo świat jest pełen niedojebów. Podziwiam te niewiasty, które mimo tego, że zostały zgwałcone, są w stanie donosić ciążę do końca i wychować swoje dziecko. Niewiele osób potrafiłoby patrzeć na niechcianego bobasa, a tym bardziej go pokochać, bo nie byłby owocem miłości, a przypomnieniem najgorszych chwil w życiu.

***

 Kolejna sytuacja: Jest chłopak i dziewczyna, zaczynają współżyć no i wpadają, mimo zabezpieczenia.
Są w związku od dwóch czy trzech lat, ona mówi mu, że jest w ciąży, a on rzuca tekstem:
- Ale jak się urodzi to zróbmy tekst na ojcostwo, bo nie wiem czy to dziecko na pewno jest moje... 
Gdyby to do mnie wypowiedziano taki tekst, mój mózg pracowałby na pełnych obrotach, by wymyślić odpowiednie tortury. No kurwa, zajebałabym gościa. Wykastrować typa i wsadzić do klatki z 5 murzynami, którzy są na niego napaleni, zero wazeliny. Może to nauczyłoby go czegoś.

***

 Wracając do tematu - młoda matka nie da sobie rady sama bez wsparcia. Potrzebuje pomocy rodziców, bo nie będzie w stanie sama opiekować się dzieckiem. Bardzo tutaj propsuję, jeśli facet poczuwa się do odpowiedzialności i zostaje z dziewczyną, wspierając ją finansowo i pomagając w wychowywaniu dziecka, zamiast uciekać, gdzie pieprz rośnie. Szanuję ludzi, którzy umieją ponosić konsekwencję swoich czynów.
Zmajstrować dziecko i zostawić dziewczynę na pastwę losu, tak jest najłatwiej. Mam nadzieję, że takich gnoi zjedzą wyrzuty sumienia. Albo lwy. 
Dziecko nie jest zabawką ani pieskiem, nie można go wyrzucić jak się znudzi i trzeba poświęcać mu mnóstwo czasu. Musi wiedzieć, że jest kochane. Jak matka nie będzie do niego mówić, uśmiechać się, to poczuje, że coś jest nie tak.
Moja ciotka ma dwuletnią córkę ze swoim partnerem, któremu... znudziło się zajmowanie córką. Zastanawia się czy wyjebać go z domu, bo po co ma z nim być, skoro ma gdzieś swoją córkę? To dopiero jebany palant ojciec na złoty medal!

***

Bardzo ważną rolę odgrywają rodzice. Pierwszy przykład z brzegu: Znajoma spodziewa się dziecka. Nie, nie wpadła. Chciała, by jej facet skończył w niej, a debil się zgodził. Żeby było śmieszniej - to nie zdarzyło się raz, a znacznie więcej. Rodzice na początku z nią nie rozmawiali, rzucali uszczypliwymi tekstami. Jednak w końcu zaakceptowali to, że w wieku lat 40 będą dziadkami. Dziewczyna mieszka obecnie z chłopakiem - ma wsparcie swoich rodziców i jego rodziców. Jeszcze w tym miesiącu bierze z nim ślub. Jest różnie, ale oni się nie poddają, nie zostawił jej i nie stchórzył, za co wielki plus dla niego.
Tyle, że zniszczyli jej życie, oboje. To nie jest wina tylko jednej strony w tym przypadku.
 Mam nadzieję, że im się jakoś ułoży i że da sobie radę, bo jest to naprawdę fajna dziewczyna. Co nie zmienia faktu, że z drugiej strony jest pieprzoną, nieodpowiedzialną gówniarą, za to ma wspaniałych bliskich, którzy będą przy niej bez względu na wszystko.

*** 

 Zauważyłam, że dyrektorzy szkół idą na rękę, kiedy przychodzi do nich ciężarna dziewczyna. Pozwalają jakiś czas być w szkole, ale gdy pojawia się brzuch, może odejść, by nie budzić sensacji.
Rozmawiając kiedyś z panią psycholog, stwierdziła, że dziewczyny teraz mają taki plan na życie: Zajść w ciążę, nie skończyć szkoły i żyć na czyimś utrzymaniu. Wygodne, nie? Tyle, że całe życie nie będzie z górki.  
Tępiłam, tępię i będę tępić nieodpowiedzialność. Dziecko to żywa istota, a w wieku gimnazjalnym nie powinno się chwalić tym, że urodzi się córkę czy syna. Na asku jest tego pełno, co budzi moje zażenowanie i gniew. Powinno być wstyd takim osobom, bo stają się ciężarem i większości na usta ciśnie się słowo: dziwka. Czasem się mylą, a czasem mają rację. ;)  Nie szanuję osób, które nie szanują swojego ciała.
Wystarczy trochę więcej rozwagi i taktu, zamiast pakować się do łóżka pierwszemu lepszemu, który postawi drinka czy się uśmiechnie. Dziecko powinno mieć pełną, szczęśliwą rodzinę, znać mamusię i tatusia, oraz być kochane, mieć opiekę i dawać szczęście, a przede wszystkim powinno być CHCIANE.



 ___________________________________
 ASK: http://ask.fm/maadzialenaaa
GG: 704308

piątek, 14 listopada 2014

2 |Święta!|

 Jak mnie wkurwiają święta...
Już w listopadzie pełno wystaw świątecznych, bombek, słodyczy z tymże motywem , Mikołaje, czapki, a nawet lampki choinkowe. Wchodzisz do sklepu i zamiast swoich myśli słyszysz Jingle Bells na całe centrum handlowe czy market, aż można dostać migreny. Sklepy potrafią zarobić na wszystkim - dowodem na to są choćby bezsensowne Walentynki. Święta byłyby ok, gdyby nie ta komercja na każdym kroku, przez nią stajemy się płytcy. Nawet tutaj przejmujemy wzorce ze Stanów. Niby ludzie pieniędzy nie mają, a potrafią wziąć kredyt, żeby kupować prezenty. Pewnie, że to cieszy, ale symbolicznie wręczany był DROBNY UPOMINEK, a nie futro za 30 tysięcy dla żony, 3 smartfony - koniecznie każdy w innym kolorze dla córki no i oczywiście aparat fotograficzny za dziesięć tysięcy złotych dla syna, który sprzeda go za pięć stów, bo nie ma na narkotyki.   uwielbia robić zdjęcia i chce zostać światowej klasy fotografem.
 A przecież nie o to chodzi w tym wszystkim. Powinniśmy wtedy spędzać czas wspólnie z rodziną zamiast popisywać się przed znajomymi, że "moja 5-letnia Asia dostała tableta" - wtf? Chwalisz się, że wydałeś tyle na prezent dla dziewczynki, która woli się bawić lalkami czy żalisz, że jesteś chujowym rodzicem?
Kto normalny kupuje tak małym dzieciom urządzenia elektroniczne i po co? Naprawdę trzeba mieć niedojebanie mózgowe. Dla dzieciaków zawsze najważniejsze były prezenty, ale wcale się nie dziwię. Tyle, że one cieszą się ze zwykłych klocków czy nowej lalki Barbie.

***

Mój młodszy brat dwa lata temu dostał chomiki. (swoją drogą to również głupota kupować zwierzęta jako prezent - kilka dni zabawy, a później się nudzi, bo przecież jest komputer.) Nie wiedział co "Mikołaj" mu przyniósł, dopóki nie rzuciłam przy kolacji tekstem:
"Jedz szybciej, bo prezent Ci zdechnie." 
Wtedy ledwo skończył jeść i rzucił się do "rozpakowywania prezentu" - fakt, była radość, szczęście, ale kurwa - nie kupuje się dzieciom tego, co chcą, bo to nie zawsze jest dobre.
 Wszyscy zapominają, że wtedy urodził się Jezus - w sumie On jest przy świętach najmniej istotny, tak wnioskuje z obserwacji zarówno swojej rodziny jak i innych. Prawdziwa idea została zapomniana.
Gdzie tradycje? Gdzie wspólne kolędy, modlitwy? Stawia ktoś jeszcze pusty talerz dla niezapowiedzianego gościa czy kładzie sianko pod obrus? To wszystko traci na znaczeniu.
Post, który niegdyś był przestrzegany, też jest już nieaktualny - ludzie nie utrzymują wstrzemięźliwości i jedzą mięso. Może to ze mną coś jest nie tak, ale jak bardzo uwielbiam mięso, tak nie mogę się złamać i zjeść go we wigilię, tak jestem nauczona. Dopiero po północy idę do lodówki i szamam prawdziwe jedzenie, a nie warzywka.

***

Nie lubię tej sztucznej atmosfery, dzielenia się opłatkiem (gdzie chwilę wcześniej padały groźby, a nagle miłość i pokój dla wszystkich). Robię to tylko dlatego, że muszę.
Wraz ze starszym bratem, gdy tylko ustaniemy naprzeciw siebie, wybuchamy śmiechem. Ani ja nie wiem czego mu życzyć, ani on mnie i wychodzi tak, że po prostu łamiemy się opłatkiem i idziemy dalej.
Ale to nie tak, że tylko krytykuję.
Przyznam szczerze, że magia świąt udziela mi się dopiero dzień czy dwa dni przed wigilią. Niektóre domy są pięknie ozdobione lampkami (choć nawet z tego można zrobić rywalizację...)  cudownie komponuje się to z białym śniegiem, który skrzypi pod nogami.

***
 
Bo święta bez śniegu to tak naprawdę nie święta. Żałuję, że nigdy nie miałam w domu prawdziwej choinki, takiej z lasu.
No i oczywiście Kevin! To chyba nigdy mi się nie znudzi. Znam na pamięć, a mimo to wciąż oglądam.
Zapomniałam o ukochanych uszkach - co jak co, ale naprawdę się cieszę, że jest coś co jem raz w roku. Dzięki temu nie traci na wartości i zawsze smakuje. Z niecierpliwością na nie czekam.
 Wszyscy wpadają w szał świątecznej gorączki, przeżywają, ale zanim się obrócimy, będzie po nich.
Ateiści nie mają takich problemów - po prostu dzięki katolikom mają długi weekend.
Ach, jeszcze coś! Do wszystkich debili, którzy mają się za ateistów - pamiętajcie, że nie możecie przyjmować prezentów, bo nie wierzycie!

***

Śmiać mi się chce. Miałam kiedyś sytuację, że dwie dziewczyny w klasie twierdziły, iż są ateistkami (pomijam fakt, że uczęszczały na lekcje religii), ale kiedy była wigilia klasowa, jedna drugą obdarowała prezentem. Nienawidzę hipokryzji i robienia czegoś na pokaz.
Zapytawszy:
 "Dlaczego przyjmujesz od niej prezent, skoro nie wierzysz? Nie powinnaś tego robić, to przecież święto chrześcijan."
 Usłyszałam w odpowiedzi: "Oj tam, dostałam płytę Dżemu, chcesz zobaczyć?"
Pozabijać.
 Tym optymistycznym akcentem kończę.
Trzymajcie się!


________________________________
http://ask.fm/maadzialenaaa
GG: 704308

1 |Witam.|

Drogi Czytelniku!
Witam Cię serdecznie na moim blogu - no, na razie jest miło, ale się nie przyzwyczajaj. ;)
Będę tutaj poruszała wszystkie kwestie jakie przyjdą mi do głowy, znajdą się tu także osobiste przemyślenia.
Mam zamiar wypowiadać się na bieżąco, pewnie często wzbudzi to kontrowersję czy oburzenie. Szczerze powiedziawszy - JEBEM NA TO. To mój blog, moje opinie.
Mogę również pisać na tematy, o które mnie poprosicie - jeśli ktoś zapyta o moje zdanie w kwestii anime, rapu, danego rapera, otyłości i tak dalej - nie ma problemu, ustosunkuję się.
Mam chyba za dużo wolnego czasu, a pisanie mnie odpręża i lubię to robić. Czasem brak weny, ale inspirację można znaleźć we wszystkim, tak więc do pracy.
W razie pytań, wątpliwości gg: 704308 oraz mój ask: http://ask.fm/maadzialenaaa
Pozdrawiam.