Nie cierpię robienia wszystkiego lub pewnych rzeczy na pokaz #dulszczyzna
Ludzie pozują, że kochają, że nic ich nie obchodzi, że ich na coś stać.
Ludzie pozują wrażliwość, bezbronność, a dziś można pozować nawet to, że słucha się jakiejś muzyki.
***
Przykład pierwszy z brzegu - moja babcia.
Na pozór: Miła, troskliwa, dbająca o swoje wnuczęta, religijna, kochająca cały świat.
Jak jest naprawdę? Ma w dupie mnie czy resztę mojego rodzeństwa, nigdy nie ma dla nas pieniędzy, w 14 dni potrafi przepuścić 1800 zł (akurat z tego hajsu nie opłaca rachunków), a bluzy nowej jak nie miałam tak nie mam, choć robi się zimno.
Religijna - do kościoła zapierdala szybciej niż InterCity, modli się sumiennie i wytrwale, IDZIE DO KOMUNII, gdzie wcześniej w domu przeklinała, biła mojego psa za to, że szczekał. Swoją drogą sama chętnie bym jej za to przyjebała, jednak nie mogę. Ale za to ptaszkom na zimę jedzonko kupuje. Obłuda aż z niej kipi. Dlaczego tak robi? "Bo co ludzie powiedzo?" - Oni zawsze będą mówić. Nawet jeśli człowiek robiłby wszystko dobrze, to rozpuścić plotkę wcale nie jest tak trudno.
***
Wypieranie się wiary na pokaz. Mimo tego, że ktoś chodzi do kościoła z całą rodziną, spowiada się, przestrzega postów i tak dalej, lecz w kręgu swoich znajomych twierdzi, że "Boga nie ma!" - nosz kurwa mać. Jeśli faktycznie dana osoba nie wierzyłaby w Boga, siłą by jej do kościoła nie zaciągnęli!
Czy kwestia wiary naprawdę jest takim wstydem? Wielcy ateiści, agnostycy, śmiech na sali. Nie mam nic do osób innego wyznania, o ile nie robią tego na pokaz.
***
Jestem taka wrażliwa. Mów do mnie, pomogę Ci, wysłucham Cię. jesteś wyjątkowy
To nie jest wrażliwość, a spierdolenie umysłowe.
***
Idąc na cmentarz każdego innego dnia, widzę zaniedbane groby. Ani jeden znicz się na nich nie świeci, miejsce wokół zarośnięte jest trawą i chwastami. Wchodzę we Wszystkich Świętych - płyty nagrobkowe umyte, pełno zniczy, świeże kwiaty, a nad pomnikiem cała rodzina. Wspominają zmarłą osobę, a przynajmniej powinni tak robić, bo z reguły stoją tam i komentują innych ludzi. Idę na cmentarz dwa tygodnie po tym święcie.
Żadnego zapalonego znicza, większość pozrzucana przez wiatr. Zwiędnięte kwiaty. Znów zielsko...
Dlaczego tak jest? Dlaczego nie pamiętamy o swoich bliskich zawsze, a tylko od święta? Dlaczego ludzie kupują 40 zniczy, gdy w zwyczajny dzień nie są w stanie znaleźć 20 minut, by wejść na cmentarz i zapalić choć jednego?
***
Rodzina ledwo wiąże koniec z końcem - ojciec w pracy na dwie zmiany, matka też pracuje, ale za marne pieniądze. Mają trójkę dzieci, które nie szanują wartości pieniądza i ciężkiej pracy. Rodzice niczego im nie odmawiają, zbierają na wspólne wakacje, by choć raz dzieciaki pojechały nad morze. Chłopak nie ma na Air maxy, a przecież są teraz modne, więc kradnie im pieniądze, byleby je zdobyć i mieć uznanie wśród rówieśników, by budzić zazdrość "O, jakie ma fajne buty!", "Ile kosztowały?".
Później poczciwi staruszkowie orientują się, że brakuje trzech stów.
Chłopak chce mieć uznanie, ale nie tędy droga. Skoro go nie stać, to po chuj chce przyszpanować? Albo niech sam idzie do pracy albo niech coś wymyśli, zamiast okradać rodziców.
To też jest robienie czegoś na pokaz, bo pomimo tego, że się nie ma pieniędzy, chce się zabłysnąć.
***
Panna i jej chłopak bardzo się kochają. Uśmiechnięci, spoglądają na siebie szczęśliwi. Karmią razem kaczki nad stawem, on nosi ją na rękach, właśnie poszli do jej rodziców i kupił swojej kobiecie kwiaty, a przyszłej teściowej pomógł zrobić obiad. Sielanka, iddyla, bajkowe życie.
Ale nikt nie wie, że ten
Koleżanki jej zazdroszczą, taki mąż to skarb (nic, tylko zakopać 5 metrów pod ziemią)
Nikt nie wie, że przeżywa piekło, gdy tylko znikną z pola widzenia. Uśmiecha się i potakuje, że trafiła na prawdziwy skarb.
***
Dlaczego tak jest?
Ludzie wstydzą się swoich sytuacji. Boją się braku akceptacji, boją się zmian i nowego początku.
Boją się zostawić przeszłość, boją się wziąć sprawy w swoje ręce.
Akceptacja otoczenia jest ważna, ale czy zdobywanie jej takim kosztem jest na pewno dobre?
W końcu to i tak się wyda. Nosisz koszulkę Nirvany, nie wiedząc kim był Cobain. Załóżmy, że ktoś chce z Tobą o tym porozmawiać, bo myśli, że jesteś fanem. A tu takie rozczarowanie, bo znasz jeden utwór, FANIE.
Palisz fajki na pokaz, bo wszyscy tak robią, ale tak naprawdę się nawet nie zaciągasz.
Kupujesz ajfona, bo wszyscy go mają, nieważne, że bierzesz na niego kredyt.
Kurwa, czy jesteś "wszyscy" i "każdy"? Zastanówcie się nad sobą, jebani pozerzy.
Przez to tracicie swoją oryginalność i stajecie się szarą masą, nie odznacza Was nic. Nie ma co się wstydzić swojego pochodzenia czy sytuacji materialnej - kiedyś będzie lepiej, należy w to wierzyć i zacząć coś z tym robić. Rozumiem, że może być ciężko, bo życie lubi płatać figle. Jednak jeśli będziecie iść za tłumem, źle skończycie. Kiedyś też taka byłam, więc mogę to powiedzieć z autopsji. Złe towarzystwo? Zmień je na inne. Nie ma ludzi niezastąpionych.
A lepiej robić coś od serca, niż na pokaz. Zmiany nie są złe, wręcz należy je stosować.
Chcesz zakładać maskę? Zapisz się do teatru.
Ja wolę być unikatowa i mimo wszystko iść pod prąd.
_________________________
ASK: ask.fm/maadzialenaaa
GG: 704308

Nie ma się o co przyczepić, a zresztą po co. Widać, że masz poukładane w głowie, szkoda, że mało osób docenia takie osoby, które robią na przekór całemu syfowi. Pozdrawiam i powodzenia w życiu :)
OdpowiedzUsuńKończysz swoje wypowiedzi tak, że nie można już nic więcej dodać. Chciałabym tak jak ty nie przejmować się wszystkim i wszystkimi. Dużo weny!
OdpowiedzUsuń